Nowy klient - dobra, ja Panu napisałem, a fakturę odbiorę, jak będę tankował następnym razem. Ja biorę kartkę, a tu nie da się nazwy ulicy przeczytać. Nawet nazwy firmy.
Dzisiaj kolega odczytuje licznik. Coś mówi, ja nie rozumiem. Dopiero powtarza, że u sąsiadki śmierdzi gaz i załapałem.
Albo matka dzwoni z komputera do Moskwy - rozmawia pół godziny. Ja słucham i słowa nie mogę zrozumieć. Może to ten rosyjski.
Bóg kiedyś rozmawiał z demonami: on jest bardzo dobrym muzykiem (pewnie kompozytorem). Grac się nauczy. Kiedyś będzie miał idealny słuch muzyczny.
moje chorobowe, jest jak groteska.
Problemy ze słuchem. Problemy z oczami, choć Psychiatra poleciła mi sztuczne łzy.
_________________ Powiedzą, że to dla naszego dobra...
wydłubują nam oczy - byśmy nie widzieli,
ogłuszają - byśmy nie słyszeli,
wyrywają język - byśmy milczeli,
uszkadzają mózg - byśmy nie czuli
Ich miłość nie ma końca
Phoenix [Usunięty]
Wysłany: 4 Marzec 2010, 19:06 I inna przygoda - alarm samochodowy na parkingu, a ja czytam
telefas napisał/a:
Na czym ma polegać jego groteskowość?
Dla mnie na tym, że mam kilka problemów zdrowotnych. Myślałem, że będę zdrowszy. Była taka młoda lekarka i mówiła - ma Pan problemy psychiczne. Na chorobowym niech pan chodzi na spacery, wypoczywa, traktuje to jak urlop. A wtedy wróci Pan do pracy silny i zdrowy i nikt słowa złego nie powie.
A ze słuchem, przypomniało mi się, jak w pracy trochę głupio mi się zrobiło pewnego razu.
Jesień lub zima. Ja siedzę w biurze, późny wieczór. Cieplutko, bo ogrzewanie elektryczne chodzi. Czytam sobie internet, co zwykle robiłem przez cała noc.
Za oknem ciemno. Nic nie widać, bo światło lampki nocnej się odbija w szybach. Pukanie w okno. To Prezes.
- Proszę Pana, czy Pan słyszy, że na parkingu wyje alarm samochodowy?
- Może faktycznie.
- Panie Romanie, pan pilnuje tego parkingu. Wypadało by choć trochę na niego popatrzeć. - powiedział bez pretensji w głosie.
Głupio mi trochę było.
Gdy kiedyś kadrowa siedziała na BOK-u w nocy, ukradli samochód. Opowiadała. Jak jej było głupio. Pod Krakowem porzucony znaleźli.
Ten BOK to było wywalanie kasy. Zlikwidowali to biuro. Awansowałem na Stację Paliw. Facet, którego wyrzucili i ja trafiłem na jego miejsce pyta się:
- I jak Roman? To teraz jesteś gość. Pracujesz na Stacji Paliw, a nie jakieś siedzenie w biurze, na które mówią cieciówka.
A ja mu na to:
- Ale ja lubię siedzieć i czytać godzinami internet. Ale tutaj, to przynajmniej wiem, że jest praca. Tutaj przynajmniej wiem, że będę mógł tu pracować.
Była taka młoda lekarka i mówiła - ma Pan problemy psychiczne. Na chorobowym niech pan chodzi na spacery, wypoczywa, traktuje to jak urlop. A wtedy wróci Pan do pracy silny i zdrowy i nikt słowa złego nie powie.
I może miała rację. Zamiast siedzieć w czterech ścianach i blednąć,
gdybyś tak pospacerował, pooddychał świeżym powietrzem, oddalił
się od ludzkiej podłości, na którą się uskarżasz, odzyskałbyś spokój
ducha. Już Zeldzie (Fitzgerald - znanej z tego, że była żoną Scotta
Fitzgeralda ) lekarz zalecił w ramach terapii długie spacery.
I jej pomagały. Tylko że to były Stany i ludzie widząc ją chodzącą
tak każdego dnia proponowali podwiezienie a gdy ta notorycznie odmawiała,
zaczęli ją uważać za nienormalną do końca - bo kto normalny chodziłby,
kiedy może jeździć? - ale to były lata 40. Wszystko się zmienia
i co kiedyś było normalne dziś jest niepożądane - jak choćby palenie
fajek - niegdyś mus, by być męskim w przypadku mężczyzn, i światową
- jeśli się tyczyło kobiet.
_________________ Powiedzą, że to dla naszego dobra...
wydłubują nam oczy - byśmy nie widzieli,
ogłuszają - byśmy nie słyszeli,
wyrywają język - byśmy milczeli,
uszkadzają mózg - byśmy nie czuli
Ich miłość nie ma końca
Phoenix [Usunięty]
Wysłany: 4 Marzec 2010, 20:24
Spacery są zdrowe, ale zajmują czas i męczą.
A ja mam tyle rzeczy do zrobienia.
Książki, które chciałbym napisać. Gitara, na której chciałbym nauczyć się grać. Portale internetowe, które mają być źródłem moich pieniędzy na chleb.
Do wyboru jest - pracuj, lub odpoczywaj.
Phoenix [Usunięty]
Wysłany: 5 Marzec 2010, 02:00
Miło było powspominać parę spraw, w temacie.. Życie to jest nasza przygoda.
Telefas pisze:
Kto normalny chodziłby, kiedy umie jeździć.
W pracy koleżanki żartowały z tego, że tyle kilometrów a ja zawsze wieczorem na piechotę. A ja - ja mam półtorej godziny do zmiany, to dla 4 kilometrów nie będę wsiadał do autobusu.
Wspominałem o pracy. To była dla mnie przygoda. Ja nie zapomnę tamtych osób.
A te noce w BOK, kiedy miałem czytając internet parkingu pilnować - ja nie umiałem zrozumieć, za co pensję dostaję.
Palenie raczej już dawno w modzie nie jest a palenie na ulicy- wręcz ordynarne. I zawsze świadczyło o złym smaku!
Tak, ale nie narzuca już takich skojarzeń jak kiedyś... tak samo jak tatuaże... dla ludzi starej daty zawsze będzie się to kojarzyło żle... świat natomiast idzie do przodu i coraz więcej rzeczy się akceptuje... wyzbywamy się stereotypów, które tak naprawdę nigdy nie znikną całkowicie... na stare obrazy wtłaczamy nowe, i pod przykrywką liberalizmu robimy to samo co robili nasi przodkowie... tyle że my jesteśmy bardziej wyrachowani a nasza walka przybrała bardziej subtelne formy...
No mnie raczej trudno posądzić o bycie człowiekiem starej daty
A tatoo sama mam;) a mimo to uważam palenie na ulicy za odrynarne- sama bym umarła ze wstydu jak bym miała tak iść i palić ( a paliłam kiedyś)
A co masz jeśli to nie jakaś tajemnica? Sam chciałem sobie zrobić ale odpowiedniego fachowca nie znalazłem, no i brak funduszy swoją drogą...jak robić to coś naprawdę pięknego...
Palenie raczej już dawno w modzie nie jest a palenie na ulicy- wręcz ordynarne. I zawsze świadczyło o złym smaku!
Palenie na ulicy ordynarne? Gdzie w przeszłości było
ordynarne?
I zawsze świadczyło o złym smaku? W jakich kręgach?
_________________ Powiedzą, że to dla naszego dobra...
wydłubują nam oczy - byśmy nie widzieli,
ogłuszają - byśmy nie słyszeli,
wyrywają język - byśmy milczeli,
uszkadzają mózg - byśmy nie czuli
Ich miłość nie ma końca
A zatem koniecznie napisz, gdzie go masz, jaki
a tak w ogóle to zrób fotkę i wklej na forum
zwłaszcza jeśli to "ciekawe" miejsce
Cytat:
a mimo to uważam palenie na ulicy za odrynarne- sama bym umarła ze wstydu jak bym miała tak iść i palić
Obecnie coraz bardziej jest niemodne palenie na ulicy
a wkrótce, jak tak dalej pójdzie, będzie przestępstwem
Ale co jest wstydliwego w paleniu? Że niemodne i teraz
to może jakie żury tylko palą (z Wisią Szymborską na czele,
żurosławą, że tak rzeknę )
Ohydne jest publiczne żarcie - na ulicy, w restauracjach,
barach. Otwieranie mord i w.p.ie.r.(wy)dalanie kawałków innych
zwierząt, innego oślizgłego paskudztwa, pokazywanie swoich
kłów, ociekających mord - tak, to jest obrzydliwe.
_________________ Powiedzą, że to dla naszego dobra...
wydłubują nam oczy - byśmy nie widzieli,
ogłuszają - byśmy nie słyszeli,
wyrywają język - byśmy milczeli,
uszkadzają mózg - byśmy nie czuli
Ich miłość nie ma końca
graza Pomogła: 102 razy Dołączyła: 28 Kwi 2008 Posty: 614
Wysłany: 5 Marzec 2010, 16:45
Cytat:
Palenie raczej już dawno w modzie nie jest a palenie na ulicy- wręcz ordynarne. I zawsze świadczyło o złym smaku!
No, to ja zawsze zachowywałam się ordynarnie i mam zły smak.
Tylko, że dotąd tego nie wiedziałam.
_________________ Ludzie mówią, że sowa była córką piekarza.
_________________ Powiedzą, że to dla naszego dobra...
wydłubują nam oczy - byśmy nie widzieli,
ogłuszają - byśmy nie słyszeli,
wyrywają język - byśmy milczeli,
uszkadzają mózg - byśmy nie czuli
Ich miłość nie ma końca
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum