Wysłany: 7 Luty 2010, 13:01 Miłość matki jest... bezduskusyjna
...urodziło się nie takie, rozczarowało, bo zamiast dziury okazało
się mieć - wisiorka Albo nie było takie rezolutne
jak inne, takie ładne jak koleżanki (która była urodziwa w przeciwieństwie
do tej rozżalonej, której dziecko było wypisz
wymaluj jej odbiciem ) To nie jest tak, że jeśli
już łaskawica urodziła a nie zgodnie z bezprawiem - zamordowała,
a potem nie porzuciła, to teraz, gdy już się zajmuje kimś takim,
robi to z miłością.
Miłość matki nie jest - jakby chciały to niektóre w kamieniu wykuć
i nie poddawać dyskusji - bezapelacyjna, naturalna,
powszechna. Jest wyjątkiem od reguły. Miliony wyskrobanych
dzieci spuszczanych rurami kanalizacyjnymi to nie incydentalne przypadki.
O rozczarowaniu matki męską płcią dziecka, własnego,
i na dzień dobry odrzuconego:
_________________ Powiedzą, że to dla naszego dobra...
wydłubują nam oczy - byśmy nie widzieli,
ogłuszają - byśmy nie słyszeli,
wyrywają język - byśmy milczeli,
uszkadzają mózg - byśmy nie czuli
Ich miłość nie ma końca
Phoenix [Usunięty]
Wysłany: 7 Luty 2010, 13:32
I widzisz, niezadowolona, bo syn się urodził. A para homoseksualna mogła by go bardzo pokochać.
To oni argumenty - "wychowali by go na zboczeńca", czy "to zgorszenie".
Miłość jako "zgorszenie".
Wiele spraw można na Ziemi załatwić. Ale jacy są ci ludzie. Ja nie wiem, kogo boli to bardziej. Mnie, Samuela, czy Azazela.
Utopia, EU-topia ... ciągle nie narodzona.
Eutopia - dobre miejsce - i moglibyśmy w końcu mówić - ten stół jest dobrym krzesłem. Powiedzieć - jesteśmy wolni. Zdjąć kajdany. Żądać respektowania naszych praw.
1) to, że miłość matki ( czy ojca) jest bezwarunkowa- to bzdura. Ale myślałam, że już obalono ten mit? wiadomo, że tej miłości trzeba się czesto uczyć ( zwłaszcza jak kobieta nie dostaje bonusa od natury w postaci zalewu oxytocyny- co ma miejsce przy cesarkach)
2) to, że się chce jakąś płeć-wydaje mi dość naturalne. Byle bez przegięć. ( w UK z kolei nie podają płci dziecka- z uwagi na liczne aborcje wśrod Hindusów dziewczynek-bo tam chłopaka ceni się bardziej.)
Moja matka, gdy była w ciąży, z moją siostrą, dbała o siebie bardzo, starała się, aby dziecko urodziło się zdrowe.
Gdy była w ciąży ze mną, biegała do pracy, miała dość - ciąża, praca.
I to co zauważyli psycholodzy - od tego, jak postępujesz w okresie ciąży zależy bardzo dużo. Gdy dbasz o swoją ciążę - rodzi się dziecko i wtedy je kochasz.
A gdy nie dbasz o ciążę, tylko biegasz harować do pracy przeklinając świat - brakuje tej miłości potem do dziecka.
Gdy była w ciąży ze mną, biegała do pracy, miała dość - ciąża, praca.
Jesteś dzieckiem niechcianym?
_________________ Powiedzą, że to dla naszego dobra...
wydłubują nam oczy - byśmy nie widzieli,
ogłuszają - byśmy nie słyszeli,
wyrywają język - byśmy milczeli,
uszkadzają mózg - byśmy nie czuli
Ich miłość nie ma końca
Moja matka, gdy była w ciąży, z moją siostrą, dbała o siebie bardzo, starała się, aby dziecko urodziło się zdrowe.
Gdy była w ciąży ze mną, biegała do pracy, miała dość - ciąża, praca.
I to co zauważyli psycholodzy - od tego, jak postępujesz w okresie ciąży zależy bardzo dużo. Gdy dbasz o swoją ciążę - rodzi się dziecko i wtedy je kochasz.
A gdy nie dbasz o ciążę, tylko biegasz harować do pracy przeklinając świat - brakuje tej miłości potem do dziecka.
O jezu- i co teraz?! patrz- bo ja w obu ciążach pracowałam!
Dla Twej wiadomości- ciąża to nie choroba i jeśli nie jest zagrożona- kobieta nie musi leżeć odłogiem w domu;) jak najbardziej może pracować. O ile nie robi w kamieniołomach;)
Co to za bzdura znów, że kobieta pracując nie dba o siebie i dziecko?!
No chyba, że masz jeszcze jakieś inne zarzuty do swej matki oprócz tego, że chodziła do pracy! ( bo to jakiś totalny absurd jest!)
Zaszkodzić można wtedy jeśli się pije alkohol czy ćpa. Czy bierze niektóre leki-to tak. Ale nawet stres duży nie wpłynie znacząco na płód ( oprócz jednorazowego pobudzenia).
O jezu- i co teraz?! patrz- bo ja w obu ciążach pracowałam!
Ale jego matka będąc w ciąży z jego siostrą nie pracowała,
a będąc z nim - pracowała. Czuje się przez to pokrzywdzony
już co najmniej od momentu życia płodowego, bo mniej
mu poświęcała czasu. Nie dość, że jego nosiła w brzuchu
i zamiast jego dopieszczać, zajmowała się jeszcze pracą.
_________________ Powiedzą, że to dla naszego dobra...
wydłubują nam oczy - byśmy nie widzieli,
ogłuszają - byśmy nie słyszeli,
wyrywają język - byśmy milczeli,
uszkadzają mózg - byśmy nie czuli
Ich miłość nie ma końca
O jezu- i co teraz?! patrz- bo ja w obu ciążach pracowałam!
Ale jego matka będąc w ciąży z jego siostrą nie pracowała,
a będąc z nim - pracowała. Czuje się przez to pokrzywdzony
już co najmniej od momentu życia płodowego, bo mniej
mu poświęcała czasu. Nie dość, że jego nosiła w brzuchu
i zamiast jego dopieszczać, zajmowała się jeszcze pracą.
Trzeba być na serio niedojrzałym by mieć takie fochy! pewnie pracowała bo musiała. Bo np. z pracą są też związane benefity w postaci urlopu macierzynskiego ( płatnego) i wychowawczego potem. Może nie było jej stać na brak świadczeń socjalnych z 2 dzieci? nie znam sytuacji- ale na 100% nie poszła do pracy po to by zrobić swemu nienarodzonemu dziecku na złość.
No tak- z grubsza tak- ale TY zdaje sie masz matce za złe, że PRACOWALA Z TOBA W CIAZY tak????
I w związku z tym uważasz, że Cię zaniedbywala już w brzuchu...
Wybacz-ale głupie to dość.
No chyba, że chlała albo rzucała sie ze schodów- to wtedy owszem- moglbys miec uzasadnione powody do żalów...
A ja nie rozumiem JAK można być tak....mało kumatym.
To nie pisz, że matka cie zaniedbywala BO chodziła do pracy w ciąży na litość boską!
Napisz po prostu, że jesteś niechciany czy co tam- wtedy będzie jasne a nie gadaj głupot w stylu- "matka mnie nie kocha bo chodziła w ciąży do pracy".
Bo to nie wiadomo czy śmiać się wtedy czy płakać. Na serio.
Bardzo dużo kobiet w ciąży pracuje, wiele pracuje w pierwszej a w drugiej nie lub na odwrót. I co z tego? NIC. Absolutnie nic nie wynika.
Można leżeć odłogiem na kanapie 9 mies. a i tak dziecka nie chcieć i na odwrót- można przepracować niemal do ostatnich dni- i czekać na dziecko bardzo.
Kompletnie nie ma żadnych zależności; praca=brak miłości do dziecka.
Jak wpadłem na ten pomysł - są to stwierdzenia psychologów, którzy siedzą w temacie.
Poza tym pamiętam też audycję w radiu i psycholog się wypowiadał, że już tak po prostu jest, że miłość do dziecka rodzi się w okresie życia płodowego.
Co do Ho - ona podobno pracuje, a ma czas siedzieć cały dzień na forum. Sprawy różnie wyglądają. Czepiacie się mojej matki - a to jest fakt, że miała pracę ciężką, fizyczną, w której zaiwaniała, a do pracy biegła kilka kilometrów z językiem na brodzie.
A ktoś ma pracę lekką, jak rozrywka, byle z ludźmi pobyć i poplotkować - i nie zrozumie - że inna kobieta była już w chorobie - choć lekarze nie umieli jeszcze zdiagnozować, że rozwija się rak mózgu - i harowała, biegając do pracy z językiem na brodzie i dostając w kość każdego dnia.
Ostatnio zmieniony przez Phoenix 9 Luty 2010, 16:53, w całości zmieniany 1 raz
Psycholog jakiś napisał/powiedział, że matka pracując nie kocha swego dziecka??? Wątpię w to bardzo;)
Widać, że masz poczucie żalu itd. względem swej matki-może czas to przepracować na terapii a nie całe życie nad tym ubolewać? By mieć pretensje sięgające czasiow życia plodowego? Chłopie- szkoda czasu i życia na to!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum