Wysłany: 10 Styczeń 2010, 13:12 Jak mam się zachować?
Witam.
Troche ciężko mi zacząć, bo za bardzo nie wiem od czego..
Moja dziewczyna cierpi od kilku miesięcy na depresje, na początku, jak to zwykle bywa przy tej chorobie, żadne z nas o tym nie myślało, chodziła po lekarzach, typu neurolog, badała krew, hormony tarczycy, szukała przyczyn, ale nic to nie dało, bo wszystkie wyniki wychodziły pozytywnie, w końcu doszliśmy do tego, że to może być nerwica, bądź depresja, w końcu poszła do Pani doktor i od nie dawna zaczęła lecenie.
Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że ja już powoli wysiadam.. przez długi okres czasu wspierałem ją jak tylko mogłem, nawet jak także, źle się czułem mówiłem jej, że wszystko jest okej. Praktycznie nie było dnia kiedy nie byłem smutny, albo zdenerwowany, zestresowany, zamknąłem się troche dla znajomych, poświęcałem jej większość swojego wolnego czasu. Oczywiście nie żałuje tego, bo ją kocham, ale ostatnio czuje się coraz gorzej. Mam problemy z zasypianiem, stałem się nerwowy i agresywny, boje się kolejnego dnia, kolejnego telefonu, czasami już nie potrafię jej wesprzeć. Wydaje mi się, że za dużo od niej wymagam. Najgorsze jest to, że ona nie ma wiary w to, że się wyleczy (jest minimalna), denerwujące jest również to, że często usprawiedliwia się tym, że nie ma siły, bo jest chora i tego i tego nie zrobi (nie mówię, że udaje, ale uważam, że przyzwyczaiła się do tego i tak jest jej łatwiej, niż walczyć z tym). Staram się jak mogę, czytam o depresji/nerwicy, podsyłam jej jakieś motywujące wiadomości (ale i tak częściej wychodzi na odwrót, bo w większości przypadków interpretuje to na opak). O całej sprawie można powiedzieć, że wiem tylko ja i ona, bo nie chce tego mówić rodzica, bo boi się, że nie zrozumieją. Próbowałem ją do tego namówić, że będzie jej wtedy łatwiej. Mi też by było łatwiej, bo może ktoś by mnie odciążył, bo jeżeli jest źle to wszystko spada na mnie i czasami jest mi bardzo ciężko. Co gorsza ja wszystko to muszę tłumić w sobie, bo nie mam komu tego powiedzieć (należę do osób, które o takich rzeczach mówią na prawdę bardzo zaufanym ludzią). Ona zauważyła, że mnie to męczy, ale ja jej cały czas mówię, że jest okej, bo nie chce jej denerwować, a poza tym jak nie we mnie to w kim znajdzie oparcie?
Może ktoś z Was ma podobną sytuację i mógłby mi coś doradzić? Bo czuje, że coraz bardziej tracę nad tym wszystkim kontrolę.. i obawiam się, że niedługo nie będe już jej w stanie pomóc.
Czasami mam ochotę od tego wszystkiego uciec, zachorować na jakąś chorobę, żeby coś mi się stało, bo nie daje rady ; x
koomaa Pomogła: 73 razy Dołączyła: 16 Paź 2008 Posty: 2593
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 14:25
Witaj.
Jezeli kolezanka cierpi na depresję, a Ty masz problemy.Spróbujcie wybrac sie razem do lekarza, zasięgnąc porady.
_________________ "Żyję nie tak gdzie oddycham, ale tam gdzie kocham"
Phoenix [Usunięty]
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 14:40
Wczoraj czytałem, jak ktoś pisał w internecie, że depresja w stanie zaostrzonym trwa przez 6 miesięcy.
Jeśli stan jest zły - to często trwa to do pół roku, a potem następuje jakaś poprawa.
Czy jesteście z dziewczyną przyjaciółmi - czy tylko partnerami, ukrywającymi wiele spraw przed sobą?
Jeśli przyjaciółmi, rozmawiajcie czasami, dlaczego czuje się na tym świecie nieszczęśliwa. Jakie są jej marzenia, itp.
Jesteśmy przyjaciółmi, możemy sobie powiedzieć o wszystkim, ale to nie o to w tym wszystkim chodzi. Dla mnie najgorsze jest to, że ona wszystko zwala na chorobę, nie wierzy, że wyzdrowieje, bo jest chora, denerwuje się, bo jest chora, nie chce się uczyć, bo jest chora, nie chce czegoś zrobić, bo przecież jest chora.. zero motywacji do wyjścia z tego..
Staram się jej tłumaczyć, że teraz, np. nie powinna pić alkoholu, jak bierze tabletki, ale ona uważa, że lampka wina lub piwko (pewnie i tak więcej by wypiła) jej nie zaszkodzi, bo na ulotce pisało, że alkohol wzmacnia działanie i nie pisało, że szkodzi ;x
@up
Nie wiem, czy byłeś w takiej sytuacji, ale te rozmowy nic nie zmienią, bo zawsze o tym rozmawialiśmy, ale nic się nie zmienia.
Phoenix [Usunięty]
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 15:12
Zawsze są jakieś powody, nawet jak człowiek się wstydzi przyznać.
Czy czuje się atrakcyjna fizycznie i seksualnie? Nie wstydzi się swojego wyglądu - jak wam się udaje seks - czy jest otwarta?
Czy jest osobą szczęśliwą? A jeśli jest nieszczęśliwa - spytaj, jak wyobrażałaby sobie szczęście na świecie? Może razem spełnilibyście jakąś cząstkę jej marzeń.
Czy ty się jej podobasz? Czy kocha ciebie, a jeśli nie, kogo by kochała? O kim marzy. Stawiajcie trudne pytania, w podróż do głębi jej duszy i wrażliwości.
Przecież, jak człowiek jest smutny - to zapytajmy - dlaczego jesteś smutna. Przyznaj się, dlaczego jesteś smutna - i nie bój się, ja cię nie zostawię.
graza Pomogła: 102 razy Dołączyła: 28 Kwi 2008 Posty: 614
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 15:56
Phoenix napisał/a:
Wczoraj czytałem, jak ktoś pisał w internecie, że depresja w stanie zaostrzonym trwa przez 6 miesięcy.
Depresja trwa tyle ile trwa. To znaczy różnie. Czasami nie jesteś wstanie wstać z łóżka. Taka choroba.
_________________ Ludzie mówią, że sowa była córką piekarza.
Zawsze są jakieś powody, nawet jak człowiek się wstydzi przyznać.
Czy czuje się atrakcyjna fizycznie i seksualnie? Nie wstydzi się swojego wyglądu - jak wam się udaje seks - czy jest otwarta?
Czy jest osobą szczęśliwą? A jeśli jest nieszczęśliwa - spytaj, jak wyobrażałaby sobie szczęście na świecie? Może razem spełnilibyście jakąś cząstkę jej marzeń.
Czy ty się jej podobasz? Czy kocha ciebie, a jeśli nie, kogo by kochała? O kim marzy. Stawiajcie trudne pytania, w podróż do głębi jej duszy i wrażliwości.
Przecież, jak człowiek jest smutny - to zapytajmy - dlaczego jesteś smutna. Przyznaj się, dlaczego jesteś smutna - i nie bój się, ja cię nie zostawię.
Albo ja czegoś tu nie rozumiem, albo Ty.
Ona ma depresje, więc jak może być osobą szczęśliwą? Jak mogę ją pytać dlaczego jest smutna? to wynika z choroby.. wgl. po co te pytania?
To trwa już pół roku i wiedziałbym, jaki jest powód.
Pomogła: 57 razy Wiek: 24 Dołączyła: 24 Gru 2005 Posty: 971 Skąd: prawie Warszawa
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 18:07
Jak masz się zachować? Namawiać ją do drobnych aktywności (typu spacer, wyjście do kina) ale nie zmuszać. Zmuszanie nie pomaga
(przynajmniej mi), jeśli mówi, że czegoś nie jest w stanie zrobić to uwierz, to nie jest usprawiedliwianie się. Depresja jest chorobą uleczalną i to minie, to tylko przejściowy okres czasu, przejściowe złe samopoczucie. Musicie oboje to przeczekać aż organizm zareaguje na leki...
Ale jak ona nie wierzy, że z tego wyjdzie, to nie wiem, czy leki coś pomogą..
Ja już wariuje, czuje, że nie długo to mi będzie potrzebna pomoc i to specjalistyczna.. ja już chyba nie potrafię jej wspierać, bo sam tego wsparcia potrzebuje.. ale nie chce jej zawieść.. Kocham Ją.. ale jestem osobą słabą psychicznie, sam sie sobie dziwie, że wytrzymałem, aż pół roku.. co ja mam robić? chce jej pomóc, ale nie wiem jak.. nie daje już rady ; ((
Phoenix [Usunięty]
Wysłany: 10 Styczeń 2010, 21:18
TheJoker napisał/a:
Albo ja czegoś tu nie rozumiem, albo Ty.
Ona ma depresje, więc jak może być osobą szczęśliwą? Jak mogę ją pytać dlaczego jest smutna? to wynika z choroby.. wgl. po co te pytania?
To trwa już pół roku i wiedziałbym, jaki jest powód.
Jeśli trwa pół roku, to teraz może się pojawić pewna poprawa.
Co ci szkodzi - poproś dziewczynę, aby się przed tobą otworzyła, o czym marzy.
Jak w necie napisali, że pół roku to pół roku, hehehe....
Oczywiście to bzdura. Depresja może trwać latami-nawet leczona! może potrzeba zmiany leków w takim razie? nie jest tak, że pierwszy przepisany lek od razu pomoże! czasem trzeba szukać aż trafi się na ten odpowiedni.
Trzeba porozmawiać z lekarzem. Co on na to? nic nie zmienia skoro nie ma postępów? może lekarza trzeba zmienić w takim razie?
Aktywność- dobra rzecz. Robić coś- cokolwiek,nie pozwolić na zamykanie się w domu.
Depresja niestety sama nie przechodzi Phoenix. Chyba nie rozumiesz kompletnie zjawiska skoro piszesz
Cytat:
Co ci szkodzi - poproś dziewczynę, aby się przed tobą otworzyła, o czym marzy.
Człowiek szczęśliwy wychodzi z depresji.
Przede wszystkim- człowiek szczęśliwy NIE tkwiłby w depresji!!!! a przyczyny mogą być na serio różne. Od urazów psych. przez długotrwałe stresy do depresji endogennej- spowodowanej zaburzeniami chemii w mózgu!
Jest taki trend, że depresja trwa pewien czas, najczęściej pół roku, a potem następuje poprawa. Pojawia się jakaś ulga. To nie jest stan, który trwa w nieskończoność. Choć jest wielu ludzi, którzy mają obniżony nastrój latami. Latami tkwią w smutku, nie zdając sobie sprawy, że człowiek zdrowy, to człowiek radosny i szczęsliwy. I zapytaj się wtedy - czy ty wiesz, że jesteś chory, że to nie jest naturalny stan człowieka? - Jak to? - Ano tak, że człowiek zdrowy jest radosny i szczęsliwy, tu utknąłeś w stałym smutki i nawet sobie sprawy nie zdajesz, że ludzie tacy nie są. To tylko niektórych z was spotyka.
Jak w necie napisali, że pół roku to pół roku, hehehe....
Oczywiście to bzdura. Depresja może trwać latami-nawet leczona! może potrzeba zmiany leków w takim razie? nie jest tak, że pierwszy przepisany lek od razu pomoże! czasem trzeba szukać aż trafi się na ten odpowiedni.
Trzeba porozmawiać z lekarzem. Co on na to? nic nie zmienia skoro nie ma postępów? może lekarza trzeba zmienić w takim razie?
Pewnie, że bzdura - ja w depresji tkwię już latami. Oczywiście depresja jest leczona - na nic tak się nie uskarżam jak na obniżony nastrój.
Zmienić lekarza? ... a co jeśli ten przez te wszystkie lata przepisał mi chyba wszystkie specyfiki?
Waham się co do zmiany psychiatry. Który lekarz jest lepszy - taki, który nie rozkłada rąk i zaleca amfetaminę, czy taki który załamuje już łapki?
_________________ Kto jest inteligentny inaczej?
....., psychiatra i kryptolog
Dlaczego kryptolog?
Bo widzi numer inaczej
n=6 r=9
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum