|
Poniżej znajdziecie Państwo autentyczną historię osoby cierpiącej na chorobę Alzheimera. Na przykładzie pana Józefa chcemy zaprezentować Państwu jak może przebiegać ten typ otępienia. Pan Józef ma 74 lata, jest emerytowanym pracownikiem naukowym uniwersytetu. Przez wiele lat pracował jako wykładowca fizyki, uzyskał tytuł doktora habilitowanego. W wieku 65 lat przeszedł na emeryturę, wolny czas spędzał na podróżach i lekturze, prowadził bogate życie towarzyskie – miał grupę dobrych znajomych, z którymi grywał w brydża. Obecnie został przywieziony do szpitala przez Pogotowie Ratunkowe, gdyż przewrócił się w mieszkaniu i upadł. Ponieważ nie był w stanie się podnieść, żona pana Józefa wezwała lekarza. Pan Józef sprawiał wrażenie osoby zagubionej. Nie wiedział gdzie się znajduje (mówił: „dworzec”), nie pamiętał aktualnej daty („1976”), błędnie podawał własne dane osobowe. Poproszony o podpis przy przyjęciu do szpitala nie potrafił użyć długopisu. Nie pamiętał też imienia swojej żony – twierdził, że umarła kilka lat temu, nie poznawał osoby stojącej obok. Na proste pytania: „czy boli?” „czy chce się panu pić” potrafił udzielić odpowiedzi „tak” lub „nie”. Przy bardziej skomplikowanych odpowiadał „nie wiem” lub milczał. Podczas badania leżał spokojnie, jego twarz pozostawała bez wyrazu.
Żona pacjenta przypomniała sobie, ze około 5 lat po przejściu na emeryturę pan Józef stał się bardziej nerwowy. Szczególnie irytował go „nieporządek i bałagan w domu”. Objawiało się to tym, że „ciągle coś nie było na swoim miejscu”. Pacjent często nie mógł znaleźć okularów, pantofli, zegarka. Stopniowo przestał widywać się ze znajomymi, twierdził, że „rozmowy go męczą”. Nie wykazywał dawnego zainteresowania polityką, przestał czytać książki. Wolny czas spędzał na spacerach. Niestety, trzy lata temu zabłądził w pobliskim parku, trafił do domu dzięki spotkanej sąsiadce. Po tym zdarzeniu nie wychodził sam z domu, „bo można łobuzów w parku spotkać”. Spędzając czas w domu stawał się coraz bardziej bezczynny, stracił wszelkie zainteresowania. „Siedział tylko w fotelu i myślał, nic nie mówił”. Stopniowo utracił zdolność do posługiwania się sztućcami, nie poznawał swoich dzieci. Około pół roku przed przyjęciem do szpitala u chorego wystąpił silny lęk, twierdził, że w domu są złodzieje, próbował uderzyć swoją żonę. Wezwane Pogotowie Ratunkowe zabrało pana Józefa do szpitala psychiatrycznego, gdzie przebywał 4 tygodnie. Rozpoznano wówczas chorobę Alzheimera. Pan Józef wyszedł ze szpitala „spokojniejszy, ale więcej spał w dzień niż w nocy”, kiedy to budził się i „wędrował po mieszkaniu”. Podczas jednej z takich nocnych eskapad przewrócił się i trafił na Chirurgiczną Izbę Przyjęć.
W szpitalu poza stłuczeniem prawego biodra i dużą ilością drobnych sińców nie stwierdzono u pana Józefa żadnych poważnych obrażeń. W związku z rozpoznaną chorobą Alzheimera podjęto decyzję, aby pacjenta nie przyjmować na oddział – nowe, nieznane miejsce mogłoby jedynie nasilić objawy otępienia. Żona pana Józefa przychyliła się do zdania lekarzy, twierdząc, że wraz z synem są w stanie zapewnić choremu odpowiednią opiekę. Wszelkie dane osobowe w poniższym opisie zostały zmienione – zgodnie z wymogiem zachowania tajemnicy lekarskiej. Jakiekolwiek podobieństwo do osób państwu znanych jest przypadkowe. |